Kosztowne transfery Liverpoolu okazały się pomyłką
Trwa sezon w wykonaniu Liverpoolu, a drużyna zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli Premier League. W meczu przeciwko Manchesterowi City menedżer Andoni Iraola dysponował ograniczonymi opcjami kadrowymi; kluczowi zawodnicy byli niedostępni z powodu choroby, a kosztowne nowe nabytki nie wniosły znaczącej jakości do gry.
Mimo że doping kibiców na Anfield był elektryzujący, Liverpool nie zdołał zdobyć bramki i przegrał z Manchesterem City. Choć morze czerwonych koszulki piłkarskie na trybunach wciąż stanowiło klasyczny widok, Liverpool zatracił kluczowe elementy, które niegdyś stanowiły o jego sile. Poprzedni menedżer, Jürgen Klopp, prowadził klub przez dziewięć lat, podczas gdy Arne Slot zarządza zespołem zaledwie od dwóch sezonów. W bieżącym sezonie stery przejął Andoni Iraola, którego pozycja jest już jednak daleka od stabilnej. Debiutancki sezon Slota był udany, gdyż kontynuował on taktykę i strukturę kadrową wypracowaną przez Kloppa, która wcześniej przynosiła tytuły. Jednak w drugim sezonie Slot zaczął wdrażać własną filozofię, a sprowadzeni za duże pieniądze zawodnicy nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Piłkarze tacy jak Florian Wirtz, Alexander Isak czy Bradley Barcola nie zdołali zaprezentować pełni swoich możliwości, a ich występy w barwach Liverpoolu przyczyniły się jedynie do spadku ich wartości rynkowej.
Menedżer Andoni Iraola nie zdołał powtórzyć sukcesów osiąganych za kadencji Kloppa, w dużej mierze z powodu znaczących zmian w składzie. Z drużyny, która zdobywała trofea pod wodzą Kloppa, w klubie pozostała zaledwie garstka zawodników. Niepowodzenie kosztownych transferów grozi tym, że finansowe inwestycje Liverpoolu okażą się jedynie „bańką” – scenariuszem, którego władze klubu z pewnością nie zakładały. Porażka na własnym stadionie pozbawiła kibiców okazji do radosnego wymachiwania Koszulka Liverpool; zamiast tego powody do świętowania mieli fani Manchesteru City, którzy wiwatowali, wymachując żółtymi bananami.



-280x280.jpg)







